Data:

 

Magazyn STORMER Nr.1


 

WYDAWNICTWO:


ISD RECORDS
 

 

B&H Oddziały na Świecie

Publicystyka - Artykuły
 

                                                        Generał Léon Degrelle

                                                            Panie i Panowie:
Zostałem poproszony, by opowiedzieć Państwu o wielkiej niewiadomej drugiej wojny światowej: Waffen SS. Jest to poniekąd zadziwiające, że organizacja, która była jednocześnie organizacją polityczną i militarną, która podczas drugiej wojny światowej zrzeszała ponad milion walczących ochotników, jest nadal oficjalnie ignorowana.

Dlaczego?

Jak to jest, że oficjalne stanowisko w tej sprawie nadal praktycznie ignoruje te nadzwyczajną armię ochotników? Armię, która znalazła się w samym centrum wiru tej gigantycznej walki, oddziaływującej na cały świat. Odpowiedz może tkwić w fakcie, iż najbardziej uderzającą cechą Waffen SS było to, że składała się ona z ochotników z około trzydziestu różnych krajów.

Jaka sprawa zebrała tych ludzi i dlaczego ryzykowali dla niej własnym życiem?

Czy był to może fenomen Niemiec?

Na początku z pewnością tak. W pierwszym etapie swego istnienia Waffen SS osiągnęło liczbę 200 członków. Liczba ta rosła stopniowo, aż do roku 1940 kiedy to przeszła w drugą fazę: germańskiego Waffen SS. Do Niemców z Niemiec dołączyli wtedy północno - zachodni Europejczycy i potomkowie Niemców z całej Europy. Później, w 1941 roku, podczas wielkiego starcia że Związkiem Sowieckim już europejskie Waffen SS rosło w siłę. Młodzi chłopcy z najodleglejszych krajów walczyli wspólnie na Froncie Rosyjskim.

Przez wiele lat, jeszcze przed wojną, nikt nic nie wiedział o Waffen SS. Sami Niemcy potrzebowali trochę czasu by zauważyć i docenić wyjątkowość Waffen SS. Hitler doszedł do stanowiska kanclerza demokratycznie, wygrywając wybory. Prowadził kampanie wyborcze tak, jak inni politycy. Organizował spotkania, reklamował się na plakatach, jego postulaty zachwyciły rzesze słuchaczy. Coraz więcej ludzi spoglądało przychylnie na to, co Hitler miał do powiedzenia i coraz więcej z nich głosowało na członków jego partii do Reichstagu. Hitler nie doszedł do władzy siłą, lecz został wybrany przez ludzi i prawomocnie zaprzysiężony kanclerzem przez prezydenta Niemiec, generała von Hindenburga. Jego rząd był demokratyczny i działał zgodnie z prawem. Należy również zauważyć, że tylko dwóch jego zwolenników zostało wybranych w skład nowego gabinetu.

Hitler, zawsze zwyciężał starając się zwiększyć liczbę ludzi, jaka na niego głosowała. Czasami, gdy zdarzyła się sytuacja, że wygrywał wybory z 90 procentowym poparciem, nikt nie stawiał w wątpliwość faktu, że to Hitler i tylko Hitler zasłużył sobie sam na każdy oddany na niego głos. Podczas swych kampanii Hitler zmierzył się z potężnymi wrogami: władzą już rządzącą, która bez żadnych, nawet najmniejszych skrupułów manipulowała aktem wyborczym. Rządem Weimarskim i jego świetnie finansowanym lewym skrzydłem, partiami liberalnymi oraz wysoce zorganizowanym, sześciomilionowym blokiem partii komunistycznej. Tylko nieustraszone i bezpardonowe zmagania, aby nakłonić ludzi by głosowali na niego, pozwoliły uzyskać Hitlerowi demokratyczną większość.

W tamtych czasach Waffen SS nie było nawet czynnikiem wspierającym. Było oczywiście SA z jakimiś trzema milionami członków. Byli oni zwykłymi członkami NSDAP, ale na pewno nie armią. Ich głównym zadaniem była ochrona kandydatów partii przed przemocą komunistów. A ta przemoc była w istocie zabójcza: 500 narodowych socjalistów zostało zamordowanych przez komunistów. Tysiące zostało ciężko i boleśnie pobitych. SA było ochotniczą, nie rządową organizacją i jak tylko Hitler doszedł do władzy nie mógł już korzystać z jej pomocy. Musiał działać wewnątrz systemu, któremu został wybrany by służyć., Doszedł do władzy w bardzo niedogodnym momencie. Musiał rywalizować z głęboko zakorzenioną biurokracją stworzoną przez stary reżim. Tak naprawdę, gdy w 1939 roku rozpoczęła się wojna, 10 procent niemieckich biurokratów została zaprzysiężona przez stary reżim i nie należała do partii Hitlera. Hitler nie mógł również liczyć na wsparcie hierarchów Kościoła. Co więcej, zarówno wielki kapitał, jak i partia komunistyczna były wrogo nastawione do jego programu. Jakby tego było mało, w kraju panowało wielkie ubóstwo i sześć milionów robotników było bezrobotnych. Żaden kraj w Europie nie znalazł się w podobnej sytuacji, gdy tak duża liczba ludzi była bez pracy.

Mamy więc człowieka w pewnym sensie odizolowanego. Żaden z trzech milionów członków SA nie jest w rządzie. Głosują i pomagają wygrać wybory, ale nie mogą zastąpić biurokracji na rządowych stanowiskach. SA nie było również w stanie wywrzeć jakiegokolwiek nacisku na Armię, ponieważ wysoko postawieni przedsiębiorcy i bogacze, przestraszeni konkurencją, byli przeciwnikami SA. Ta wrogość osiągnęła taki poziom, że Hitler został postawiony przed bolesnym dylematem. Co zrobić z milionami ludzi, którzy pomogli mu dojść do władzy? Nie mógł ich przecież zostawić. Armia była wysoce zorganizowaną strukturą władzy. Pomimo, iż liczyła jedynie 100 000 ludzi jak nakazywał Traktat Wersalski, wywierała ogromny wpływ na funkcjonowanie państwa. Prezydentem Niemiec był Marszalek Polny von Hindenburg. Armia była uprzywilejowaną kastą. Prawie wszyscy oficerowie należeli do wyższej klasy społecznej.


Było niemożliwym, by Hitler przejął pieczę nad Armią atakiem frontalnym. Został on wybrany demokratycznie i nie mógł zrobić tego, co zrobił Stalin: postawić wszystkich wojskowych przed plutonem egzekucyjnym i zabić
30 000 wysokich stopniem oficerów. Taki był bowiem sposób Stalina, by zrobić miejsce swoim własnym zaufanym komisarzom. Podobne drastyczne metody nie mogły zaistnieć w Niemczech i trzeba dodatkowo przypomnieć, że w odróżnieniu od Stalina, Hitler był osaczony przez międzynarodowych wrogów. Jego zwycięstwo wywołało międzynarodowy szał. Przemawiał i dotarł do wyborców bez pośrednictwa partii rządzących. Jego platforma polityczna opowiadała się za czystością rasową w Niemczech jak i za powrotem ,,władzy dla ludu". Te idee tak wzburzyły światowym żydostwem, że w 1933 roku oficjalnie zadeklarowało ono wojnę przeciwko Niemcom.

W przeciwieństwie do tego co jest powszechnie sądzone, Hitler nie miał pełnej władzy, był całkiem sam. Jak ten człowiek przetrwał te wczesne lata, przerasta wszelkie zrozumienie. Tylko fakt, że był wyjątkowym geniuszem tłumaczy to, iż przetrwał wbrew wszystkiemu. Za granicą jak i wewnątrz państwa Hitler musiał udawać i ustępować by tylko pokazać swoją dobrą wolę. Ale pomimo wszystkich swoich starań, był stopniowo odsuwany w cień. Waśń pomiędzy SA i Armią zbliżała się do punktu kulminacyjnego, gdy jego stary przyjaciel, Ernst Röhm, szef SA chciał pójść za przykładem Stalina i fizycznie wyeliminować cały kwiat Armii. Jednakże, skończyło się to śmiercią Röhma (samobójstwo lub morderstwo) oraz wielu z jego zwolenników. Armia natomiast, pragnęła przywrócić poprzedni stan rzeczy i utrzymać swoją silną pozycję w państwie, spychając SA na drugi plan.

W tym czasie jedynych członków SS w Niemczech można było znaleźć w osobistej straży kanclerza Hitlera: 180 ludzi razem- wziętych. Byli to młodzi mężczyźni z wyjątkowymi cechami, lecz nie mający żadnego wpływu na politykę. Do ich obowiązków należała ochrona kanclerza i jego siedziby oraz funkcja reprezentacyjna przed wizytującymi dygnitarzami. To z tej miniaturowej, liczącej 180 członków grupy, kilka lat później urośnie milionowa armia żołnierzy. Armia o bezprecedensowym męstwie, rozpościerająca swą nazwę nad całą Europą. Po tym, jak Hitler został zmuszony do uznania wyższości Armii, zrozumiał, że cała wysoko postawiona śmietanka rządząca nigdy nie poprze jego rewolucyjnych programów socjalnych. Była to armia arystokratów.
Hitler był „ człowiekiem ludu", człowiekiem który uporał się z bezrobociem - wyczyn nie pobity aż po dzisiejsze czasy. W ciągu dwóch lat dał pracę sześciu milionom Niemców i pozbył się rozprzestrzeniającego się ubóstwa. Po pięciu latach niemiecki robotnik podwoił swój dochód. Zostały zbudowane setki tysięcy pięknych domów dla robotników, a koszty ich wzniesienia były minimalne. Każdy z domków miał ogród by móc sadzić w nim kwiaty i warzywa. Wszystkie fabryki posiadały boiska sportowe, baseny oraz atrakcyjne i schludne warsztaty pracy. Po raz pierwszy w historii wprowadzono odpłatne wakacje. Komuniści i kapitaliści nigdy przedtem nie oferowali odpłatnych wakacji - był to pomysł Hitlera. To on zorganizował sławne programy- siła przez zabawę-, które oznaczały, że robotnicy mogli po przystępnych cenach, zwiedzić każdą część świata pływając statkami pasażerskimi.

Wszystkie te socjalne przywileje nie podobały się grupie rządzącej. Wielcy magnaci przemysłu i międzynarodowi bankierzy byli zmartwieni. Ale Hitler nie miał zamiaru ustępować. Kapitał może przynosić korzyści, lecz tylko, gdy ludzie są opłacani przyzwoicie i mają możliwość życia i pracy z godnością. Ludzie, nie pieniądze, są na pierwszym miejscu. To tylko jedna z reform Hitlera. Zainicjował on bowiem wiele innych. Dosłownie odbudował Niemcy. W ciągu kilku lat zostało zbudowane ponad pięć tysięcy mil autostrad. Wyprodukowano nawet Volkswagena, by każdego robotnika było stać na samochód. Każdy z nich mógł go mieć za odpłatnością pięciu marek tygodniowo. Było to posunięcie bezprecedensowe w całej Europie. Dzięki autostradom robotnicy mogli, po raz pierwszy w historii, zwiedzić każdą część Niemiec kiedy im się tylko spodoba. Te same programy wdrożono rolnikom i przedstawicielom klasy średniej. Hitler zdawał sobie sprawę, że jeśli chce by jego reformy społeczne mogły się rozwijać bez niebezpieczeństwa sabotażu, będzie potrzebował silnej formacji militarnej, formacji która będzie wywoływała szacunek i respekt.

Hitler nie podejmował konfrontacji z Armią, lecz skrzętnie i mądrze rozpoczął budowę SS. Potrzebował jej desperacko, gdyż ponad wszystkim był politykiem; dla niego wojna była wyjściem ostatecznym. Jego celem było przekonanie ludzi do siebie i pozyskanie ich lojalności, szczególnie młodego pokolenia. Wiedział, że czołówka najważniejszych przedsiębiorców, biorąca stronę grupy rządzącej w kraju, będzie starała się mu przeszkodzić przy każdej nadarzającej się okazji. Miał rację. Poprzez wysokich rangą oficerów, rządzący uknuli spisek mający na celu obalenie demokratycznie wybranego rządu Hitlera. Odkryty w samą porę, pozostał znany jako Spisek Monachijski. Miało to miejsce w 1938 roku. 20 lipca 1944 roku, Hitler prawie stracił życie, kiedy to grupa oficerów - arystokratów podłożyła bombę zegarową pod jego biurkiem.

Nie chcąc alarmować Armii, Hitler zwiększył SS do siły odpowiedzialnej za prawo i porządek.

Istniała oczywiście niemiecka policja, lecz Hitler nie był pewny jej lojalności.

Stupięćdziesięciotysięczne siły policji zostały wyznaczone przez reżim weimarski. Hitler potrzebował SS nie tylko do wykrywania spisków, lecz przede wszystkim do ochrony swoich reform. Podczas, gdy jego jednostka wyjściowa Leibstandarte w liczbie 180 ludzi wciąż rosła, powstały nowe pułki takie jak Deutschland i Germania. Wysoko postawieni członkowie Armii robili wszystko by zapobiec rekrutacji do SS. Jednak Hitler ominął przeszkody, wyznaczając do jej przeprowadzenia, ministra spraw wewnętrznych a nie ministra wojny.

Armia przeciwdziałała, zniechęcając do rekrutacji mężczyzn pomiędzy osiemnastym a czterdziestym piątym rokiem życia. Na podstawie obowiązku o obronie narodowej szeregowi musieli służyć cztery lata, podoficerowie dwanaście lat, a oficerowie dwadzieścia pięć lat. Uważano, że takie rozkazy i rozporządzenia wstrzymają rekrutację SS jeszcze w jego zalążkach. Stało się dokładnie na odwrót. Pomimo długiej służby tysiące ludzi spieszyło by się zaciągnąć i przyjęto więcej niż zakładano. Młodzi czuli i wierzyli, że SS było jedyną formacją wojskową, która odzwierciedlała ich własne ideały. Nowe jednostki SS skradające się z młodych chłopców zachwyciły i urzekły wyobraźnie społeczeństwa. Ubrane w wytworne, czarne uniformy SS przyciągało coraz więcej młodzieży. Zabrało to prawie dwa lata, począwszy od roku 1933 do 1935 oraz nieprzerwaną walkę słów i sporów z Armią, by rozbudować siłę równą ośmiu tysiącom żołnierzy SS.

W tym czasie nazwa Waffen SS jeszcze nie istniała. Dopiero w 1940 roku, po zakończeniu kampanii we Francji, SS uzyskało oficjalnie nazwę Waffen SS. Pięć lat wcześniej byli nazywani jedynie SS. Lecz nawet ośmiotysięczne siły nie miały tak wielkiego oddziaływania na osiemdziesięciomilionowy naród. Hitler musiał więc znaleźć kolejny sposób, by jeszcze raz przechytrzyć Armię. Stworzył korpus ochronny Totenkopf. Byli to tak na prawdę członkowie SS w przebraniu, ale ich oficjalną funkcją była ochrona obozów koncentracyjnych.

Czym były obozy koncentracyjne?

Były to po prostu obozy pracy, w których umieszczano krnąbrnych komunistów. Traktowano ich dobrze, gdyż uważano, że prędzej czy później zwrócą się w stronę patriotyzmu. Istniały dwa obozy koncentracyjne z trzema tysiącami osób. Trzy tysiące z sześciomilionowej rzeszy pełnoprawnych członków, legitymujących się przynależnością do partii komunistycznej. To oznacza jedną osobę na każde dwa tysiące. Zaraz po rozpoczęciu wojny liczba ta wynosiła mniej niż dziesięć tysięcy uwięzionych. Tak więc przebiegły chwyt jakim było stworzenie Totenkopf pozwoliło na utworzenie kolejnych czterech pułków. W odpowiednim momencie dołącza one do reszty SS. Totenkopf utrzymywało cały czas bardzo niski stan dzięki starannie dopracowanemu systemowi rekrutacji rezerw, by zachować niezauważoną swoją prawdziwą siłę.

Na początku wojny Totenkopf liczyło około czterdziestu tysięcy ludzi. Będą oni rozesłani do 163 różnych jednostek. W międzyczasie, wyjściowy pułk Leibstandarte osiągnął stan 2 800 ludzi, co pozwoliło na utworzenie czwartego pułku w Wiedniu, w tym samym czasie jak zakończył się Anschluss. Młodzi adepci SS byli szkoleni jak żadna inna armia na świecie. Kładziono ogromny nacisk na wiedzę wojskową i akademicką, ale to trening fizyczny był najbardziej rygorystyczny. Ćwiczyli rozmaite rodzaje sportów i to ze wspaniałymi rezultatami. Każdy z jego członków uzyskałby na Olimpiadzie medalowe miejsca. Ta nadzwyczajna wytrzymałość fizyczna członków SS na Froncie Rosyjskim, która tak zachwyciła i zadziwiła świat, była właśnie wynikiem intensywnego treningu. Istniał również trening ideologiczny. Mówiono i uczono ich dlaczego walczą, jakie Niemcy są wskrzeszane na ich oczach. Pokazywano im jak Niemcy były moralnie zjednaczane poprzez odzyskanie utraconych ziem. Zdali sobie sprawę z pokrewieństwa ze wszystkimi innymi Niemcami żyjącymi poza granicami kraju, w Polsce, Rosji, Sudetenland i pozostałych zakątkach Europy. Uczono ich, że wszyscy Niemcy reprezentują jedność etniczną. Młodzi SS-mani byli uczeni w dwóch akademiach wojskowych, jednej w Bad Toelz, drugiej w Braunschwieg. Te akademie były zupełnie inne od ponurych koszar znanych z przeszłości. Łącząc estetykę z najnowszą technologią zostały one umieszczone pośrodku setek hektarów wspaniałego i pięknego kraju.

Hitler był przeciwny wszelkiej wojnie, szczególnie w Europie Zachodniej. Nawet nie wyobrażał sobie, że SS mogłoby brać udział w podobnym przedsięwzięciu. Ponad wszystkim SS pozostawało siłą polityczną: Hitler uważał kraje zachodnie za odrębne kultury, które można by zrzeszyć w federacje ale na pewno nie podbić. Czuł, że konflikt z Zachodem byłby wojną domową nie do wygrania. Koncepcja Europy prezentowana przez Hitlera wybiegała dużo naprzód przed koncepcjami jego sąsiadów. Mentalność ludzi okresu lat 1914 - 1918, kiedy to małe kraje walczyły przeciwko innym małym krajom o kawałki terenu, nadal dominowała w Europie roku 1939. Nie było tak w przypadku Związku Sowieckiego, gdzie internacjonalizm zastąpił nacjonalizm. Komuniści nigdy nie mięli na celu służenia interesom i korzyściom Rosji. Komunizm nie ogranicza się do zdobywania skrawków ziemi, lecz dąży do totalnej dominacji na świecie.

Jest to dramatycznie nowy czynnik. Ta polityka podboju świata jest prowadzona nawet dzisiaj, czy to w Wietnamie, Afganistanie, Afryce czy Polsce. W tamtym czasie było to całkowicie nowe pojęcie. Hitler, jako jedyny spośród wszystkich przywódców na świecie, postrzegał te idee jako widmo zagłady dla wszystkich narodów. Żywo pamiętał jakich spustoszeń komuniści dokonali w Niemczech pod koniec pierwszej wojny światowej. W Berlinie i Bawarii komuniści kierowani rozkazami napływającymi z zagranicy zorganizowali państwo w państwie i prawie przejęli władzę. Dla Hitlera wszystko wskazywało na Wschód. Zagrożeniem był komunizm. Abstrahując od faktu, iż Hitler nie przejawiał zainteresowania w podbiciu Europy Zachodniej, należy stwierdzić, że wiedział on doskonale o tym, iż nie był w stanie prowadzić wojny na dwóch frontach. Właśnie wtedy, zamiast pozwolić Hitlerowi walczyć z komunizmem, Alianci podjęli brzemienną w skutkach decyzję by go zaatakować. Tak zwane zachodnie demokracje zrzeszyły się ze Związkiem Sowieckim mając wspólny cel okrążenia i zniszczenia demokratycznego rządu Niemiec.

Traktat Wersalski już wcześniej ograniczył Niemcy ze wszystkich stron. Chciano je utrzymać w stanie ciągłego ekonomicznego upadku i militarnej bezsilności. Alianci ratyfikowali nić identycznych traktatów z Belgią, nowo utworzoną Czechosłowacją, Jugosławią, Polską i Rumunią, by naciskać na Niemcy ze wszystkich stron. Latem 1939 roku rządy Wielkiej Brytanii i Francji prowadziły tajne negocjacje na temat wojskowego sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Rozmowy były prowadzone w Moskwie i w ich rezultacie Marszałek Żukow podpisał protokół z tego spotkania. Mam ten protokół w swoim posiadaniu. Jest on porażający. Można w nim przeczytać raport gwarantujący, iż Wielka Brytania i Francja będą brały czynny udział w walce wraz z Sowietami przeciwko Niemcom. W ramach tego porozumienia Związek Sowiecki miał dostarczyć angielsko - francuskim siłom natychmiastowe wsparcie w postaci 5 500 sowieckich samolotów wojskowych plus wsparcie całych sowieckich sił powietrznych. Dostarczono by również czołgi w liczbie od 9 000 do 10 000. W zamian, Związek Sowiecki żądał państw bałtyckich i wolnego dostępu do Polski. Plan zakładał również szybki połączony atak.

Niemcy, w tej fazie, były nadal uzbrojone w minimalnym stopniu. Francuscy negocjatorzy zdali sobie sprawę, że 10 000 sowieckich czołgów wkrótce zniszczyłoby 2 000 czołgów niemieckich, lecz nie wiedzieli oni tego, iż Rosjanie nie będą skorzy do zatrzymania swego marszu na granicy Francji. Analogicznie, brytyjski rząd był gotowy pozwolić Sowietom przejąć Europę. Stojąc twarzą w twarz z groźbą całkowitego oskrzydlenia, Hitler zdecydował się ponownie zawrzeć swój własny pokój z jedną lub drugą stroną sowiecko - brytyjskiego układu. Zwrócił się więc do brytyjskiego i francuskiego rządu z prośbą o formalne rozmowy pokojowe. Jednak jego poszukiwanie drogi pokojowej zostało zalane potokiem obelg i oskarżeń. Międzynarodowa prasa prowadziła zmasowany atak nienawiści wobec Hitlera, bezprecedensowy w całej historii. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić jak owe gazety oczerniały osobę Führera. Gdy Hitler wykonywał takie same próby zawarcia pokoju z Moskwą, zdziwił się odkrywszy, że Sowieci z chęcią podpisaliby traktat pokojowy z Niemcami. Tak naprawdę, Stalin nie podpisał traktatu dla pokoju. Podpisał go, by Europa uległa zniszczeniu w podstępnej wojnie bez reguł, podczas gdy on zyskałby czas na rozbudowanie swojej siły militarnej.

Prawdziwe zamiary Stalina są zawarte w protokole sowieckiego Naczelnego Dowództwa, będącym także w moim posiadaniu. Ujawnia on tam swój zamiar rozpoczęcia działań wojennych w momencie, gdy Hitler i zachodnie mocarstwa doprowadziłyby do wzajemnego zniszczenia. Stalin czerpał wiele korzyści stojąc na uboczu i pozwalając walczyć innym. Czytałem jego plany militarne i wiem jak zostały osiągnięte. Do roku 1941, 9 000 czołgów Stalina wzrosło do 17 999, a w następnym roku liczba ta osiągnie 32 000, dziesięć razy więcej niż Niemcy. Siły powietrzne również będą się równać dziesięć do jednego na korzyść Stalina. Tego samego tygodnia, w którym Stalin podpisał traktat pokojowy z Hitlerem, dał rozkaz by wybudować 96 lotnisk na zachodniej granicy Rosji, 180 zaplanowano na kolejny rok. Jego taktyka była niezmienna: Im dłużej zachodnie mocarstwa będą walczyły, tym słabsze będą w przyszłości. Im dłużej czekam, tym silniejszym się staje. Takie przerażające okoliczności towarzyszyły wybuchowi drugiej wojny światowej. Wojny, która została zaserwowana Sowietom na srebrnym półmisku.

Hitler świadomy przygotowań Stalina wiedział, że będzie musiał stawić czoło komunizmowi szybciej niż się tego spodziewał. Aby z nim walczyć potrzebował całkowicie lojalnych ludzi, ludzi którzy walczyliby za ideologię przeciwko innej ideologii. W myśl światopoglądu Hitlera należy przeciwstawiać się ideologii wojny klas na rzecz ideologii współpracy klasowej. Hitler zaobserwował, iż marksistowska wojna klas nie przyniosła Rosjanom dostatku. Robotnicy byli nędznie ubrani, tak jak z reszta i teraz, posiadali nieludzkie warunki mieszkaniowe i byli niedożywieni. Wszelkie dobra produkowane są w niewystarczających ilościach i aż po dzień dzisiejszy, baza mieszkaniowa w Moskwie jest tak samo koszmarna jak przed wojną. Klęska wojny klasowej uświadomiła Hitlerowi, iż jedyną sprawiedliwą alternatywą jest współpraca klasowa. Aby sprawić by to działało, Hitler stwierdził, że jedna klasa nie może wysługiwać się drugą. Potwierdzono dowodami, że zaraz po rewolucji przemysłowej nowo powstałe bogate klasy nadużywały swoich przywilejów i to między innymi z tego powodu narodowi socjaliści byli socjalistami.

Narodowy Socjalizm był naprawdę popularnym ruchem. Znaczna większość narodowych socjalistów była robotnikami. Siedemdziesiąt procent „ młodzieży Hitlera" było dziećmi robotników. Hitler wygrał wybory, ponieważ ogromna masa robotników stała za nim murem. Dużo ludzi zastanawia się, dlaczego sześć milionów komunistów, którzy głosowali przeciwko Hitlerowi, obróciło się plecami do komunizmu po tym jak Hitler został wybrany w 1933 roku. Jest tylko jeden powód: zobaczyli i doświadczyli korzyści płynących ze współpracy klasowej. Niektórzy mówią, że zostali oni zmuszeni do zmiany poglądów; nie jest to prawdą. Jak inni lojalni Niemcy, ludzie ci walczyli z poświęceniem na Froncie Rosyjskim. Robotnicy nigdy nie opuścili Hitlera, ale uprzywilejowane klasy tak. Hitler przedstawił swoją formułę współpracy klasowej jako odpowiedzi na komunizm tymi słowami: Kooperacja klasowa oznacza, że kapitaliści nie będą nigdy więcej traktować robotników jak nic nie znaczące podmioty ekonomiczne. Pieniądze są jedynie jedną częścią naszego ekonomicznego życia, robotnicy są czymś więcej niż maszyny, którym rzuca się cotygodniowa wypłatę. Prawdziwym skarbem Niemiec są jego robotnicy. Hitler zastąpił złoto pracą, tak jak zakładała jego ekonomia. Narodowy Socjalizm był całkowitą odwrotnością komunizmu. Coraz więcej nadzwyczajnych osiągnięć miało miejsce po wyborze Hitlera.


Ciągle słyszymy o Hitlerze i obozach, Hitlerze i Żydach, ale nigdy o jego ogromnej pracy socjalnej. Jeśli tak dużo nienawiści zostało nagromadzone przeciwko Hitlerowi przez międzynarodowych bankierów i służalczą prasę, stało się to jedynie z powodu jego pracy socjalnej. Jest jasnym, że tak oryginalny, popularny ruch jakim jest Narodowy Socjalizm będzie kolidował z egoistycznymi interesami magnatów finansowych. Hitler wyraził się jasno, że kontrola pieniędzy nie przynosi prawa do chciwego wykorzystywania całego kraju, ponieważ w tym kraju żyją również inni ludzie, miliony, i ci ludzie maja prawo żyć z godnością. To co głosił i praktykował Hitler przemówiło do młodych Niemców. Właśnie tą społeczną rewolucją SS czuło się zobligowane do rozprzestrzeniania w całych Niemczech oraz do jej obrony jeśli zaistniałaby taka konieczność.

Wojna w Europie Zachodniej w roku 1939 przeciwstawiała się wszystkim dotychczasowym racjom. Była to wojna domowa pomiędzy tymi, którzy mieli być zjednoczeni - gigantyczną głupotą. Młodzi SS-mani byli trenowani by poprowadzić nową rewolucję narodowych socjalistów. W ciągu pięciu lub dziesięciu lat mieli oni zastąpić wszystkich tych, którzy zostali powołani na stanowiska przez poprzedni reżim. Lecz na początku wojny nie było możliwym, by ci młodzi ludzie zostali w domu. Jak inni musieli oni stanąć w obronie swego kraju i musieli go bronić jak najlepiej potrafili. Wojna przekształciła SS z krajowej siły politycznej w narodową armię walczącą zagranicą, a później w armię wielonarodową.

Doszliśmy już do początku wojny w Polsce z jej daleko idącymi konsekwencjami. Czy można jej było zapobiec? Stanowczo tak! Nawet po tym jak już trwała w Polsce. Konflikt gdański nie był bez znaczenia. Traktat Wersalski odseparował niemieckie miasto Gdańsk od Niemiec i przekazał je Polsce pomimo próśb jego obywateli. Było to tak oburzające posuniecie, że zostało potępione na całym świecie. Duża część Niemiec została przecięta przez sam środek. Aby dojechać z Prus Zachodnich do Prus Wschodnich trzeba było podróżować w szczelnie zapieczętowanym pociągu przez polskie terytorium. Prawie 99 procent mieszkańców Gdańska głosowało za zwrotem miasta Niemcom. Ich prawo do samorządności było stale ignorowane. Jednakże wojna w Polsce rozpoczęła się z powodów innych niż prawo Gdańska do samorządności, czy nawet prawo całej Polski. Polska jeszcze na kilka miesięcy przed atakiem na Czechosłowację i równoczesnym powrotem do Niemiec dzięki Hitlerowi Sudetenlandu, była gotowa z nim współpracować. Polska zwróciła się przeciwko Niemcom tylko dlatego, że rząd brytyjski zrobił wszystko co w jego mocy, by zatruć niemiecko - polskie związki.

Dlaczego?

Ma to wiele wspólnego z trwałym kompleksem niższości jaki brytyjscy władcy czuli w stosunku do Europy. Kompleks ten, był manifestowany w obsesyjnym utrzymywaniu słabej Europy poprzez wojny i niesnaski prowokowane przez brytyjskie elity. W tym czasie Imperium Brytyjskie kontrolowało pięćset milionów istnień ludzkich poza Europą, ale w jakiś sposób było bardziej skupione na swym tradycyjnym hobby: sianiem niezgody w Europie. Ta polityka nie pozwalania na wyłonienie się silnego kraju europejskiego była brytyjskim modus operandi przez wieki. Obojętnie czy był to Karol V król Hiszpanii, Ludwik XIV lub Napoleon z Francji, czy Wilhelm II cesarz Niemiec, Wielka Brytania nigdy nie tolerowała unii pomiędzy mocarstwami Europy. Niemcy nigdy nie wtrącały się w sprawy Brytyjczyków. Jednakże brytyjskie ugrupowania rządzące zawsze uważały za dopuszczalne wtrącanie się w europejskie układy, szczególnie w sprawy Europy Centralnej i Bałkanów. Wkroczenie Hitlera do Pragi bardzo przestraszyło Brytyjczyków. Praga i Czechy były częścią Niemiec przez wieki i zawsze podlegały niemieckiej strefie wpływów. Brytyjskie wtrącanie się w tej części Europy było całkowicie nieuzasadnione. Dla Niemiec reżim praski reprezentował zabójcze zagrożenie. Beneš, czeski poplecznik Stalina, miał z rozkazu swoich przywódców na Kremlu otworzyć granicę komunistom, gdy zajdzie taka pilna potrzeba. Praga miała być sowiecką odskocznią do Niemiec. Hitler postrzegał Pragę jako strażnicę na Europę Centralną i wysuniętą placówką do opóźnienia sowieckiej inwazji. Istniały również historyczno - ekonomiczne kontakty Pragi z Niemcami. Niemcy zawsze bowiem posiadały ekonomiczne układy z Europą Centralną. Rumunia, Bałkany, Bułgaria, Węgry i Jugosławia posiadały daleko idące, przyjazne układy ekonomiczne z Niemcami, które funkcjonują po dziś dzień. Europejska polityka ekonomiczna Hitlera opierała się na zdrowym rozsądku i realizmie. I to powołanie przez Hitlera Centralnego Europejskiego Wolnego Rynku, a nie obawy o wolność Czech, brytyjskie partie u władzy nie mogły tolerować.

A jednak Anglicy czuli wielki podziw dla Hitlera. Pamiętam co Lloyd George powiedział do przedstawicieli niemieckiej prasy przed domem Hitlera, u którego właśnie był gościem. Stwierdził: Możecie dziękować Bogu, że macie tak wspaniałego człowieka za swego przywódcę! Lloyd George, wróg Niemiec podczas pierwszej wojny światowej tak powiedział! Edward VIII król Anglii, który właśnie abdykował i był teraz księciem Windsoru również przyjechał by odwiedzić Hitlera w jego domu w Berchtesgaden wraz że swoją żoną, która nawiasem mówiąc została użyta by zmusić Edwarda do abdykacji. Kiedy wrócili książę wysłał telegram do Hitlera. Było w nim napisane: Jakże cudowny dzień spędziliśmy z jego Ekscelencją. Niezapomniany! Książę potwierdził to, co wielu Anglików wiedziało, spostrzegając jak dobrze się miewali niemieccy robotnicy. Mówił prawdę. Niemiecki robotnik zarabiał dwa razy tyle co on sam przed reformami Hitlera, co w konsekwencji oznaczało, iż jego standard życia był wysoki. Nawet Churchill, fanatycznie nienawidzący Niemców, wysłał w 1938 roku, na rok przed wybuchem wojny, list do Hitlera, w którym napisał: Jeśli Wielka Brytania miałaby być kiedykolwiek wciągnięta w katastrofę porównywalną z tą, która nawiedziła Niemcy w 1918 roku, prosiłbym Boga by zesłał nam człowieka z siłą i charakterem jej Ekscelencji. To stwierdzenie opublikował London Times..
Przyjaciel czy wróg, wszyscy postrzegali Hitlera jako człowieka wyjątkowego geniuszu. Jego dokonań zazdrościł mu cały świat. W ciągu pięciu krótkich lat odbudował zbankrutowany naród obciążony milionami bezrobotnych w najsilniejsze ekonomicznie mocarstwo w Europie. Było ono tak mocne, że tak mały kraj jak Niemcy był w stanie prowadzić wojnę przeciwko całemu światu aż przez sześć lat.

Churchill zdawał sobie sprawę z tego, że nikt inny nie mógł dokonać takiego wyczynu. Stwierdził on tuz przed wojną: Bez wątpienia możemy wypracować formułę pokojową z Hitlerem. Lecz Churchill otrzymał inne instrukcje. Partie rządzące obawiając się o rozprzestrzenienie się sukcesu Hitlera w Niemczech na inne kraje, były zdeterminowane go zniszczyć. Rozciągnęły one aurę nienawiści jaką ludzie rozpostarli nad Niemcami w całej Europie poprzez pobudzenie starych urazów. Wykorzystały również fakt, iż niektóre państwa europejskie zazdrościły Niemcom ich osiągnięć. Wysoki przyrost naturalny spowodował, że Niemcy stały się najludniejszym krajem w Europie Zachodniej. Również pod względem nauki i technologii przewyższały zarówno Francję jak i Anglię. Hitler zbudował wpływowe ekonomicznie Niemcy. To była zbrodnia Hitlera, dlatego brytyjskie grupy u władzy opowiedziały się za zniszczeniem Hitlera i Niemiec wszelkimi możliwymi środkami.

Brytyjczycy kierowali polskim rządem przeciwko Niemcom. Sami Polacy woleli żyć z nimi w pokoju. Zamiast tego, niefortunnym zrządzeniem losu, Polacy zostali wciągnięci w wojnę przez Anglików. Należy pamiętać, że w tym czasie w Polsce żyło półtora miliona Niemców i to z wielka korzyścią dla polskiej ekonomii. Poza ekonomicznymi związkami z Niemcami, Polacy widzieli szansę odzyskania swoich dawnych terytoriów od Związku Sowieckiego, terytoriów, które próbowali bezskutecznie odzyskać od 1919 roku. W styczniu 1939 roku Hitler zaproponował Beckowi, polskiemu przywódcy, kompromisowe rozwiązanie sprawy gdańskiej: glosy gdańszczan by wróci do niemieckiej przynależności zostałyby honorowane, a Polacy posiadaliby wolny dostęp do portu i otaczającego go terenu, wszystko gwarantowane traktatem.

Dominujący slogan tamtych czasów, że każdy kraj musi posiadać dostęp do morza, nie ma tak naprawdę żadnego sensu. Szwajcaria, Węgry i inne kraje bez portów morskich radziły sobie całkiem nieźle. Propozycje Hitlera bazowały na zasadach samorządności i wzajemnej pomocy. Nawet Churchill przyznał, że takie rozwiązanie może zlikwidować problem gdański. To stwierdzenie jednakże, nie przeszkodziło mu w wysłaniu Niemcom ultimatum: wycofania się z Polski lub wojny. Świat widział co się stało, gdy jeszcze niedawno Izrael zaatakował Liban. Gęsto zaludnione miasta jak Tyr i Sydon zostały całkowicie zniszczone, podobnie Zachodni Bejrut. Wszyscy nawoływali by Izrael wycofał się, ale nikt nie wypowiedział mu wojny, gdy ten odmówił zmiany decyzji. Z odrobiną cierpliwości, sprawa gdańska na pewno znalazłaby pokojowe rozwiązanie. Zamiast tego, międzynarodowa prasa rozpoczęła zmasowana kampanię bezprawnych kłamstw i przeinaczeń na temat Hitlera. Jego propozycje zostały świadomie błędnie zinterpretowane przez nieugięty prasowy atak.

Z wszystkich zbrodni drugiej wojny światowej, rzadko można usłyszeć o masowych masakrach zaistniałych w Polsce tui przed wojna. Posiadam dokładne raporty w moich aktach dokumentujące te rzezie bezbronnych Niemców w Polsce. Tysiące niemieckich mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zmasakrowanych w najbardziej horrendalny sposób przez wzburzony przez prasę tłum. Fotografie tych czynów są zbyt gorszące by na nie patrzeć. Hitler zdecydował powstrzymać tę rzeź i ruszył na ratunek.

Kampania w Polsce pokazała, że Hitler jest geniuszem wojskowym. Historia od razu zaczęła dostrzegać te najbardziej zadziwiającą cechę Hitlera: rzadki geniusz militarny. Wszystkie zwycięskie kampanie III Rzeszy były przygotowane i kierowane osobiście przez Hitlera, a nie Naczelne Dowództwo Sil Zbrojnych. Hitler powołał również kilku generałów, którzy stali się jego najzdolniejszymi dowódcami w późniejszych kampaniach. W związku z polska kampanią, to Sztab Generalny zaplanował ofensywę wzdłuż wybrzeża Bałtyku co miało na celu zdobycie Gdańska, plan logistycznie skazany na klęskę. W zamian, Hitler wymyślił Blitzkrieg lub wojnę błyskawiczną i praktycznie od razu zajął Warszawę. Waffen SS zaistniało na polskim froncie a jego sukcesy zadziwiły świat.

Druga kampania, we Francji była także szybka i humanitarna. Wojska brytyjsko - francuskie pośpieszyły do Holandii i Belgii by wstrzymać postępy Niemców, ale zostały przechytrzone i w rezultacie oskrzydlone pod Sedanem. W ciągu paru dni było po wszystkim. Plotka głosi, że Hitler nie miał nic wspólnego z tą operacją; że była ona zasługą generała von Mansteina. To całkowita nieprawda. Marszalek von Manstein był rzeczywiście pomysłodawcą tej operacji, lecz kiedy przedłożył swój plan przed Naczelnym Dowództwem Sil Zbrojnych otrzymał surowa reprymendę, został zdegradowany i oddelegowany do Drezna. Sztab Generalny nie przykuł uwagi Hitlera do tego incydentu. Hitler sam poprowadził kampanię wzdłuż tych samych linii i obszedł brytyjsko - francuskie wojska. Dopiero w marcu 1940 roku von Manstein skontaktował się z Hitlerem.

Hitler zaplanował także kampanię bałkańską i rosyjską. Podczas rzadkich okazji pozwalał by to Sztab Generalny zajął się wszystkim, lecz tak jak w przypadku bitwy na Łuku Kurskim, były one przegrane. W kampanii polskiej roku 1939, Hitler nie opierał swej taktyki na czysto książkowych teoriach obmyślonych pięćdziesiąt lat temu, popieranych przez członków Sztabu Generalnego, lecz na swoim własnym planie szybkiego, zakleszczającego okrążenia wroga. Wojna w Polsce została wygrana i zakończona w osiem dni, pomimo faktu, że Polska jest tak duża jak Francja.
Ta ośmiodniowa kampania pokazała w akcji trzy pulki SS: Leibstandarte, Deutschland i Germania. Znajdowały się tam również batalion zmotoryzowany SS, korpus wojsk inżynieryjnych i jednostka łączności. Jako całość były to spore aczkolwiek niewielkie siły dwudziestu pięciu tysięcy ludzi. Sepp Dietriech i dowodzony przez niego Leibstandarte, jak grom z jasnego nieba, ze Śląska podzieliły Polskę na pól w ciągu paru dni. Z mniej niż trzema tysiącami ludzi pokonał siły polskie liczące piętnaście tysięcy żołnierzy i wziął do niewoli dziesięć tysięcy. Takie zwycięstwa nie były osiągane bez strat.

Trudno jest sobie wyobrazić, że z całkowitej liczby miliona członków SS, 325 000 zginęło w walce a kolejne 50 000 zaginęło. To bardzo ponura statystyka! Czterysta tysięcy najwspanialszych, młodych chłopców w Europie! Bez wahania poświęcili życie za swoje przekonania. Wiedzieli, że muszą dać przykład. Byli pierwszymi na linii frontu, jako sposób na obronę swego kraju i ideałów. W zwycięstwie czy porażce, Waffen SS zawsze usiłowało być najlepszym reprezentantem swojego narodu. SS było wyrazem siły: ludzi wstępujących w jego szeregi z własnej, nieprzymuszonej woli. Zgoda na zaakceptowanie demokratycznych wyborów nie może istnieć osamotniona. Musi istnieć zgoda serc i umysłów ludzkich. W akcji Waffen SS organizowało swego rodzaju plebiscyt: by wszyscy Niemcy byli z nich dumni i obdarzyli ich szacunkiem i miłością. Taka wysoka motywacja sprawiała, że ochotnicy Waffen SS stali się najlepszymi żołnierzami na całym świecie. SS sprawdziło się w akcji. Nie byli to jedynie gołosłowni politycy, lecz oddali swoje życie, będąc pierwszymi idącymi do boju w nadzwyczajnym przypływie bohaterstwa. To właśnie to bohaterstwo było jedną z najbardziej uwidocznionych charakterystyk SS: dowódca SS był jednocześnie towarzyszem innych żołnierzy. Trening fizyczny SS-manów mógł tak naprawdę być dostrzeżony dopiero na linii frontu. Oficer SS przechodził takie same, rygorystyczne ćwiczenia jak pozostali. Ci oficerowie 1 szeregowi rywalizowali w tych samych dyscyplinach sportowych, a wygrywał tylko najlepszy, nie bacząc na rangę. To stworzyło prawdziwą więź braterską, która przenikała cale Waffen SS. Tylko współpraca wolnych ludzi, związanych tymi samymi, wyższymi ideałami mogła zjednoczyć Europę. Spójrzcie na Europejską Wspólnotę Gospodarczą. To totalna porażka.

Nie ma żadnych jednoczących ideałów. Wszystko opiera się na targowaniu o ceny pomidorów, stali, węgla, czy alkoholu. Owocne unie bazują na czymś więcej niż to. Związek oparty na równym i obustronnym szacunku pomiędzy żołnierzami i oficerami był zawsze obecny. Połowa wszystkich dowódców dywizji zostało zabitych. Połowa! Nie ma takiej armii na świecie, w której coś podobnego kiedykolwiek zaistniało. Oficer SS zawsze prowadził swoich żołnierzy do walki. Sam brałem udział w siedemdziesięciu pięciu walkach wręcz, ponieważ jako oficer SS miałem obowiązek być pierwszym, który spotka wroga. żołnierze SS nie byli wysyłani na rzeź przez oficerów przebywających za linią frontu, dlatego też podążali oni za swoimi oficerami z oddaniem i lojalnością. Każdy dowódca w SS znał i uczył wszystkich swoich ludzi i często otrzymywał niespodziewane odpowiedzi.

Po przerwaniu okrążenia pod Czerkasami rozmawiałem z każdym moim żołnierzem, jeden po drugim, w tym czasie było ich tysiące. Przez dwa tygodnie, każdego dnia od świtu do zmierzchu, zadawałem im pytania i słyszałem ich odpowiedzi. Czasem tak się staje, że żołnierze którzy się trochę przechwalają, otrzymują medale, podczas gdy inni - bohaterowie - którzy siedzą cicho, zostają pominięci. Rozmawiałem z każdym z nich, gdyż chciałem mieć informacje z pierwszej ręki i wiedzieć co każdy z nich zrobił. By być sprawiedliwym, musiałem znać prawdę. To właśnie podczas jednej z takich okazji dwóch moich żołnierzy przyznało się do przynależności do belgijskiego Ruchu Oporu. Zostali wysłani by mnie zabić. Na linii frontu bardzo łatwo jest komuś strzelić w plecy. Ale nadzwyczajny duch braterstwa SS przeniknął w ich serca i umysły. Oficerowie SS mogli oczekiwać lojalności swych ludzi świecąc własnym przykładem. Przeciętna długość życia oficera SS na froncie wynosiła trzy miesiące. W Estonii otrzymałem w poniedziałek dziesięciu nowych, młodych oficerów z akademii Bad Toelz, do czwartku przeżył jeden i był w dodatku ranny. W armiach innych krajów oficerowie rozmawiają że swoimi podopiecznymi, począwszy od najważniejszych do najmniej ważnych, lecz rzadko jako towarzysze broni i towarzysze tej samej ideologii.

Tak, do roku 1939 Waffen SS zasłużyło sobie na ogólny podziw i szacunek. To pozwoliło Hitlerowi na zwiększenie liczby tych oddziałów. Zamiast trzech pułków utworzono trzy dywizje. Jednak jeszcze raz, wysoko postawieni dygnitarze wojskowi stojący na czele Armii, wdrożyli drakońskie warunki rekrutacji: członkowie SS mogli się zaciągnąć na minimum cztery lata służby. Myśleli, że nikt nie podejmie takiego ryzyka. Po raz kolejny się mylili. W samym miesiącu lutym 1940 roku 49 000 ludzi dołączyło w szeregi SS. Z 25 000 we wrześniu 1939 roku ta liczba wzrośnie do 150 000 w maju następnego roku. W ten sposób od 180 przez 8 000, 25 000, 150 000 a skończywszy na milionie ludzi prezentowała się siła SS, wszyscy wstąpili wbrew wszelkim przeszkodom.

Hitler nie miał żadnego interesu wciągając kraj w wojnę z Francja, to wojnę wymuszono na nim.
Sto pięćdziesiąt tysięcy SS-manów musiało służyć pod rozkazami Armii i przyznawano im najniebezpieczniejsze i najtrudniejsze misje. Pomimo faktu, że wyposażono ich w broń ręczną i sprzęt gorszej jakości. Nie mieli czołgów. Dopiero w 1940 roku Leibstandarte otrzymało kilka lekkich czołgów zwiadowczych. SS dostawało jedynie pojazdy kołowe i to wszystko. Ale z ciężarówkami, motorami i innymi ograniczonymi w ilość pojazdami potrafili dokonać zadziwiających czynów. Pułki Leibstandarte i Der Führer zostały wysłane do Holandii pod dowództwem Seppa Dietricha. Musiały one przekroczyć holenderskie drogi wodne. Luftwaffe zrzuciło więc spadochroniarzy głęboko, sto dwadzieścia mil za liniami wroga by utrzymać ważne mosty. Było to bardzo ważne, by SS dotarło do tych mostów w jak najszybszym czasie i odciążyło spadochroniarzy. Leibstandarte zrealizowało to co wydawało się niemożliwe, bezprecedensowy wyczyn przebycia stu dwudziestu mil w jeden dzień - normalnie zajęłoby to dziesięć dni. W tym czasie nikt nie słyszał o czymś podobnym, a świat był oszołomiony. W tak szybkim tempie wojska niemieckie dotarłyby do Hiszpanii w tydzień. W jeden dzień SS przeprawiło się przez wszystkie holenderskie kanały używając lekkich gumowych tratw. Jednak tutaj znowu, straty SS były duże. Lecz dzięki ich heroizmowi i szybkości, armia niemiecka osiągnęła Rotterdam po trzech dniach. Spadochroniarze ryzykowali własnym życiem, gdyby SS nie zakończyło sukcesem swego błyskawicznego natarcia.

W Belgii, pułk SS Der Führer zmierzył się z głównymi siłami armii francuskiej, która po wpadnięciu w pułapkę pod Sedanem, ruszyła w stronę Bredy w Holandii. Tam, po raz pierwszy można było zobaczyć jak niewielka umotywowana armia sprawiła, iż wielka narodowa armia musiała się wycofać. Potrzeba było jednego pułku SS i paru niemieckich żołnierzy aby pozbawić całą armię francuską inicjatywy i odeprzeć ją z Bredy do Antwerpii, Belgii i północnej Francji. Połączone siły pułków Leibstandarte i Der Führer posuwały się w stronę dużych Wysp Zelandzkich, pomiędzy rzekami Skalda i Ren. W ciągu kilku dni przejmą nad nimi kontrolę. Następnie, w mgnieniu oka, Leibstandarte przeskoczyło Belgię i północną Francję. Druga ważna bitwa pułków SS rozegrała się przy współpracy z armijną dywizją pancerną. SS ze swoimi czołgami, nadal znajduje się pod dowództwem generała Rommla i generała Guderiana. Stali oni na czele natarcia skierowanego w stronę Morza Północnego. Sepp Dietrich i jego żołnierze właśnie przekroczyli francuskie kanały, ale są przygwożdżeni przez wroga na błotnistym polu i cudem unikają rozbicia. Ale pomimo straty wielu żołnierzy, oficerów i jednego dowódcy batalionu oraz wszystkich innych zabitych w akcji, Niemcy docierają do Dunkierki.

Hitler jest z nich bardzo dumny.

Następnego dnia, Hitler ustawia ich wzdłuż rzeki Sommy, zza której rozleją się na całe terytorium Francji. Tam znowu SS dowiedzie, że jest najlepszą formacją wojskową na świecie. Sepp Dietrich i druga dywizja SS Totenkopf poruszała się tak daleko i tak szybko, że nawet straciła kontakt z resztą armii na trzy dni. Znaleźli się w Lyon we Francji, mieście, które musieli opuścić po zawarciu traktatu pokojowego Niemiec z Francją. Sepp Dietrich i garstka SS w ciężarówkach dokonała niemożliwego. Dywizja SS Der Führer przewodziła przełamaniu Linii Maginota. Wszyscy mówili, że linia ta jest nie do przełamania. Wojna we Francji była skończona. Hitler pozwolił by trzy dywizje SS przemaszerowały przez Paryż. Berlin również wynagrodził bohaterów. Lecz Armia była tak zazdrosna, że nawet nie wspomniała o ani jednym członku SS, jego męstwie i bohaterstwie. Sam Hitler, złożył uroczysty hołd heroizmowi SS przed całym niemieckim Reichstagiem. To w trakcie tej uroczystości, Hitler oficjalnie przyznał jej nazwę Waffen SS.

Ale to było coś więcej, niż tylko zmiana nazwy. Waffen SS stało się czysto germańskie, jako że ochotnicy byli przyjmowani że wszystkich krajów germańskich. SS samo odkryło, że ludzie z Europy Zachodniej byli z nimi blisko spokrewnieni: Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy, Flamandowie wszyscy należeli do tej samej germańskiej rodziny. Ci ludzie znajdowali się pod wielkim wrażeniem wyczynów SS, tak samo zresztą jak Francuzi. Ludzie w Europie Zachodniej byli zauroczeni wyjątkową niemiecką jednostką posiadającą własny, niepowtarzalny styl: jeśli dwóch zmotoryzowanych zwiadowców dotarłoby do miasta przed resztą wojsk, najpierw ogarnęliby siebie by wyglądać nieskazitelnie, a dopiero później dokonaliby swojej prezentacji lokalnym władzom. Ludzie nie mogli zrobić nic, oprócz wyrażenia swego podziwu.

Ten podziw, podzielany przez młodych Europejczyków germańskiego pochodzenia w stronę SS był bardzo naturalny. Tysiące młodych chłopców z Norwegii, Danii, Flandrii i Holandii było przepełnionych zdziwieniem i dumą. Czuli nieodparty pociąg do SS. To nie europejska, lecz ich własna germańska rasa, tak głęboko przenikała ich dusze. Utożsamiali się ze zwycięskimi Niemcami. Według nich, Hitler był najbardziej wyjątkowym człowiekiem jakiego kiedykolwiek widzieli. Hitler ich rozumiał i wpadł na wspaniały pomysł otwarcia dla nich drzwi do SS. Było to bardzo ryzykowne. Nikt wcześniej o tym nie pomyślał. Najważniejsze dla Hitlera było to, że niemiecki imperializm składał się jedynie z handlu dobrami z innymi krajami, bez zbędnych pomysłów tworzenia ideologii zwanej „wspólnotą" - powszechnym ideałem pośród sąsiednich państw. Nagle, zamiast handlu i targowania, znalazł się człowiek, który zaoferował podniosłe ideały: oczarowująca sprawiedliwość społeczną, o której wszyscy na próżno marzyli; szeroko rozumiany ,, Nowy Lad" zamiast bezkształtnego kosmopolityzmu przedwojennych, tak zwanych, "państw demokratycznych". Odpowiedź na ofertę Hitlera była przygniatająca. Zostały sformowane legiony w Norwegii, Danii, Holandii i Flandrii. Tysiące młodych mężczyzn nosiło teraz mundury SS. Hitler, specjalnie dla nich, utworzył sławną dywizje Viking. Zdecydowana by stać się jedną z najgroźniejszych dywizji w Waffen SS.

Armia nadal robiła wszystko, by w Niemczech przerwać proces naboru ludzi do jednostek SS i zachowywała się tak, jak gdyby SS nie istniało. Przeciwstawiając się widmu przeszkód we własnym kraju, było normalne i zrozumiale, że SS witało z otwartymi rękoma wszystkich z poza Niemiec. Niemcy żyjący zagranicą stanowili bogate źródło ochotników. Tak samo jak miliony Amerykanów niemieckiego pochodzenia, żyją miliony Niemców we wszystkich częściach Europy - na Węgrzech, w Rumunii, Rosji. Istniała nawet sowiecka republika Niemców nad Wołgą. Byli oni potomkami Niemców, którzy wyemigrowali tam dwa wieki temu. Inni Europejczycy, jak francuscy hugenoci, którzy wyjechali do Prus, również podzielali ten typ emigracji co Niemcy. Tak więc Europa była pełna takich pojedynczych miejsc, gdzie znajdowały się niemieckie osady. Zwycięstwa III Rzeszy wprawiły ich w dumę przynależności do niemieckiej rodziny. Hitler przywitał ich z powrotem w domu. Dostrzegł w nich, po pierwsze źródło elity SS, a także za ważny czynnik w procesie jednoczenia ideologicznego wszystkich Niemców. Po raz kolejny, entuzjastyczna odpowiedź była zadziwiająca. Trzysta tysięcy ochotników niemieckiego pochodzenia zgłosiło się z całej Europy. Pięćdziesiąt cztery tysiące z samej Rumunii. W kontekście tej epoki, były to wspaniałe liczby. Były jednak liczne problemy do przejścia. Na przykład, większość germańskich ochotników nie mówiła po niemiecku. Ich rodziny osiedliły się na obcych ziemiach dwieście lat temu lub więcej. W Hiszpanii, na przykład, widzę dzieci moich legionistów asymilujących się z Hiszpanami - ich wnuki nie mówią już po francusku. Niemcy odzwierciedlali tę samą regułę. Gdy niemieccy ochotnicy po raz pierwszy przybyli do SS, mówili wieloma językami, mieli różne zachowania i potrzeby.

Jak znaleźć oficerów, którzy mówiliby tymi wszystkimi językami? Jak koordynować tak zróżnicowaną grupę? Panowanie nad tymi problemami było cudem programu integracyjnego Waffen SS. Powrót tych odseparowanych „plemion" był postrzegany przez Waffen SS jako fundament prawdziwej, europejskiej jedności. Trzysta tysięcy germańskich ochotników zostało przywitanych przez SS jak bracia. W zamian stali się oni równie zdeklarowanymi, lojalnymi i bohaterskimi żołnierzami co czysto niemieccy SS - mani. W ciągu roku, w Waffen SS wszystko się zmieniło. Koszary były pełne, akademie także. Germańskim ochotnikom równorzędnie wprowadzono najsurowsze standardy i warunki werbunku. Musieli być najlepsi pod każdym względem, zarówno fizycznym jak i psychicznym. Musieli być najlepsi z całej germańskiej rasy.
Niemiecki rasizm został świadomie zniekształcony. Nigdy nie był to rasizm nastawiony przeciwko innym rasom. Był to rasizm popierający Niemców. Troszczył się on, by w każdy sposób uczynić niemiecką rasę silną i zdrową. Hitler nie był zainteresowany posiadaniem milionów degeneratów, jeśli w jego mocy było to by ich nie miał. Każdy może zobaczyć szerzący się teraz wszędzie alkoholizm i uzależnienie od narkotyków. Hitler troszczył się by niemieckie rodziny były zdrowe, by wychowywały zdrowe dzieci dla odnowy zdrowego narodu. Niemiecki rasizm oznaczał ponowne odkrycie transcendentnych wartości własnej rasy, ponownego odkrycia jej kultury. Był poszukiwaniem doskonałości, szlachetnej idei. Rasizm narodowosocjalistyczny nie występował przeciwko innym rasom, był za swoją własną. Jego celem była obrona i udoskonalanie swojej rasy, a także życzenie by inne rasy robiły to samo dla siebie.

Zademonstrowano to, kiedy Waffen SS powiększyło swoje szeregi, sześćdziesięciotysięczna grupa muzułmańskich SS-manów. Waffen SS szanowało ich sposób życia, zwyczaje i przekonania religijne. Każdy islamski batalion SS posiadał imama, a każda kompania mułłę. Było naszym wspólnym życzeniem, by ich pragnienie osiągnęły swój najwyższy, spełniony wyraz. To był nasz rasizm. Byłem obecny, gdy każdy z moich islamskich towarzyszy otrzymał prezent noworoczny od Hitlera. Był to wisiorek z małym Koranem. Hitler wraz z tym upominkiem składał im honor. Składał im honor dając im coś, co stanowiło największą wartość w ich życiu i historii. Narodowosocjalistyczny rasizm był lojalny niemieckiej rasie i całkowicie szanował wszystkie inne.

W tym momencie można usłyszeć: „ A co z rasizmem antyżydowskim?- można by odpowiedzieć: „ A co z żydowską niechęcią do innych ras ?-Wielkim pechem rasy żydowskiej było to, że nie mogli się oni nigdy dogadać z inna rasa. Jest to nadzwyczajny, historyczny fakt i fenomen. Kiedy ktokolwiek studiuje historie - i mówię to bez żadnego uczucia - ludności żydowskiej, ich ewolucje poprzez pryzmat wielu wieków, może on zaobserwować, że zawsze, w każdym czasie i każdym miejscu byli oni znienawidzeni. Byli znienawidzeni w starożytnym Egipcie, w starożytnej Grecji, w czasach rzymskich, do takiego stopnia, że trzy tysiące z nich zostało deportowanych na Sardynię. Była to pierwsza deportacja Żydów. Byli nienawidzeni w Hiszpanii, we Francji, w Anglii (zostali wygnani z Anglii wieki temu) i w Niemczech. Sumienny Żyd i autor Lazare napisał bardzo interesującą książkę o antysemityzmie, w której pyta sam siebie: „ My Żydzi powinniśmy zadać sobie pytanie: dlaczego zawsze i wszędzie jesteśmy tak znienawidzeni? Nie przez nasze prześladowania, których doznaliśmy w różnych czasach i miejscach. To przez to, że jest w nas coś, co jest bardzo niesympatyczne." Niesympatyczne jest to, że Żydzi zawsze chcieli żyć jako uprzywilejowana klasa, wybrana przez Boga i będąca pod jego opieka. To podejście uczyniło ich wszędzie niesympatycznymi. Zatem rasa żydowska jest unikalnym przypadkiem. Hitler nie miał intencji jej zniszczenia. Chciał by Żydzi znaleźli swoją tożsamość w swoim własnym środowisku, ale nie ze szkodą dla innych. Walka, jeśli tak ją nazywamy, Narodowego Socjalizmu z Żydami była czysto ograniczona do jednego zadania: by Żydzi opuścili Niemcy w pokoju. Planowano przekazać im ich własny kraj, poza Niemcami. Rozważano Madagaskar, ale plan porzucono, gdy Stany Zjednoczone dołączyły do wojny. W międzyczasie, Hitler myślał by pozwolić Żydom mieszkać we własnych, tradycyjnych gettach. Mieliby oni własne organizacje, własne sprawy i żyli by tak, jak chcieli. Mieli by własną policję, tramwaje, flagi i fabryki, które tak a propos, byłyby zbudowane przez niemiecki rząd. Należy podkreślić, że tak długo, jak są brane pod uwagę inne rasy, to witano je jak gości, a nie jak uprzywilejowanych okupantów.

W ciągu roku, Waffen SS zebrało dużą liczbę germańskich ochotników z Europy Północnej i setki tysięcy Niemców z poza Niemiec, Volksdeutchów, germańskich SS. To wtedy konflikt między komunizmem a narodowym socjalizmem rozgorzał na dobre. Konflikt istniał zawsze. W „ Mein Kampf", Hitler jasno postawił swój cel: „ zniszczyć światowe zagrożenie komunizmu „ i dodatkowo przejąć część ziem w Europie Wschodniej! Ta ekspansja na Wschód wywołała oburzenie: Jak Niemcy mogły rościć prawa do terytorium Rosji? Można by na to pytanie odpowiedzieć następująco: Jak Amerykanie mogli rościć prawa do ziem Indian od Atlantyku aż po Pacyfik? Jak Francja mogła rościć prawa do południowej Flandrii i Roussillon od Hiszpanii? A co z Anglią i wieloma innymi krajami, które rościły prawa, podbijały a następnie osiedlały się na terytoriach innych państw? Jakimś sposobem, w tym czasie było to możliwe by wszystkie te kraje osiedliły się na obcej ziemi, lecz nie było to możliwe w przypadku Niemiec. Osobiście zawsze żywiołowo broniłem Rosji i w końcu przekonałem Hitlera, że Niemcy powinny żyć z Rosjanami jak partner z partnerem, a nie jak zdobywca z pokonanym. Przed osiągnięciem tego partnerstwa stała jednak najpierw sprawa zniszczenia komunizmu. W trakcie paktu sowiecko -niemieckiego, Hitler starał się zyskać jak najwięcej czasu, ale Rosjanie zwiększali liczbę swoich aktów agresji począwszy od terenów Estonii do Bukowiny. Czytam teraz wycinki z bolszewickich dokumentów. Odkrywają one bardzo wiele. Przeczytajmy taki wycinek wypowiedzi samego Marszalka Woroszyłowa : Mamy teraz czas by przygotować się do roli kata kapitalistycznego świata podczas, gdy jest on dręczony. Musimy jednak być ostrożni. Niemcy nie mogą przypuszczać, że chcemy im wbić nóź w plecy, gdy zajęci są walką z Francuzami. W przeciwnym razie, mogliby zmienić swój plan generalny i nas zaatakować. Marszalek Szaposznikow, w tym dokumencie napisał: Współistnienie Niemiec Hitlera i Związku Sowieckiego jest tylko tymczasowe. Nie pozwolimy by potrwało ono dłużej. Marszalek Timoszenko, w swojej części, nie chciał być tak pospieszny: Nie zapominajmy, że materiały wojskowe z syberyjskich fabryk nie będą dostarczone do jesieni. Dokument ten został napisany na początku 1941 roku, a wspomniany materiał miał być dostarczony tylko jesienią. Raport Komisariatu przemysłu wojennego stwierdzał: „ Nie osiągniemy pełnej produkcji aż do 1942 roku". Marszalek Żukow jest autorem tego nadzwyczajnego wstępu: Hitler spieszy się by nas zaatakować i ma ku temu dobre powody. Istotnie, Hitler miał dobre powody by jak najszybciej zaatakować Rosję, ponieważ zdawał sobie sprawę, że gdyby tak nie postąpił jego wojska zostałyby dosłownie zmiecione z powierzchni ziemi. Żukow dodał: Potrzebujemy jeszcze kilku dodatkowych miesięcy, by naprawić wiele istniejących defektów przed końcem 1941 roku. Potrzebujemy osiemnastu miesięcy by zakończyć modernizację naszych sił. Rozkazy są jasne. Na czwartym zjeździe Rady Najwyższej ZSSR w 1939 roku zarządzono, iż armijni oficerowie będą służyć trzy lata, zwykli żołnierze cztery lata, a personel marynarki piec lat. Wszystkie te decyzje podjęto nie dłużej niż miesiąc po podpisaniu przez Sowietów traktatu pokojowego z Niemcami. Tak więc bolszewicy, zobowiązani do utrzymania pokoju, gwałtownie przygotowywali się do wojny. Pomiędzy 1939 a 1940 rokiem wybudowano ponad dwa i pół tysiąca nowych, betonowych fortyfikacji. Gotowych do akcji stało sto sześćdziesiąt dywizji. W pełnym pogotowiu znajdowało się również sześćdziesiąt dywizji zmechanizowanych. Niemcy mieli tylko dziesięć takich dywizji. W 1941 roku, Sowieci dysponowali 17 000 czołgów, a do roku 1942 mieli ich już 32 000. Posiadali 92 578 dział artyleryjskich a ich 17 545 samolotów bojowych w 1940 roku, zdecydowanie przewyższało liczbę niemieckich sił powietrznych. Łatwo zrozumieć, że w świetle takich przygotowań do wojny, Hitler posiadał tylko jedno wyjście: natychmiast zaatakować Związek Sowiecki, lub przygotować się na zagładę.

Rosyjska kampania Hitlera, była kampanią „ostatniej szansy" . Hitler nie wszedł do Rosji z wielkim optymizmem. Powiedział mi później: Kiedy wkroczyłem do Rosji, byłem jak człowiek stojący przed zamkniętymi drzwiami. Wiedziałem, że musze się przez nie przebić, ale nie wiedziałem co się za nimi znajduje. Miał rację. Zdawał sobie sprawę, że Sowieci są silni, ale przede wszystkim wiedział, że będą jeszcze silniejsi. Rok 1941 był jedynym, w którym Hitler miał odrobinę wytchnienia. Brytyjczykom jeszcze się nie udało rozszerzenie granic wojny. Hitler, który nigdy nie chciał wojny z Anglią nadal starał się o pokój. Zaprosił mnie, bym spędził z nim tydzień w jego domu. Chciał przedyskutować całą sytuację i usłyszeć co mam do powiedzenia w tych okolicznościach. Mówił prosto i jasno. Atmosfera była nieformalna i jak najbardziej odprężoną. Starał się, bym czuł się jak u siebie w domu, gdyż był naprawdę gościnnym człowiekiem. Smarował grzanki masłem w bardzo spokojny sposób a następnie podawał je dalej i chociaż nie pił alkoholu, po każdym posiłku szedł po butelkę szampana, gdyż wiedział, że lubię się nim smakować zaraz po jedzeniu. Wszystko bez zbędnego zamieszania i ze szczerą przyjaźnią. Częścią jego geniuszu było to, że miał proste obyczaje, bez najmniejszego uprzedzenia i był człowiekiem o wielkiej pokorze. Rozmawialiśmy o Anglii. Zapytałem go obcesowo: Dlaczego na miłość Boską nie wykończyłeś Brytyjczyków pod Dunkierką. Każdy wiedział, że mogłeś ich zniszczyć. Odpowiedział: Tak, wycofałem swoje wojska i pozwoliłem im uciec z powrotem do Anglii. Poniżenie jakiego by doznali po takiej porażce uczyniła by później trudnym osiągnięcie pokoju. W tym samym czasie, Hitler powiedział mi, że nie chciał rozwiewać sowieckich poglądów, iż chce on zaatakować Anglię. Wspomniał, że jeszcze w Polsce rozdał nawet swoim żołnierzom małe słowniki angielsko - niemieckie. Bolszewiccy szpiedzy, zgodnie z przewidywaniami, zdali raport Kremlowi, że niemiecka obecność w Polsce to bluff i tak naprawdę szykują się oni do ataku na Wyspy Brytyjskie. 22 czerwca 1941 roku, Niemcy zaatakowały Rosję a nie Anglię. Pierwsze zwycięstwa były szybkie lecz kosztowne. Przeżyłem tę epicką walkę na Froncie Wschodnim. Była to dramatyczna walka; ale także męczeństwo. Nieskończone tysiące mil rosyjskiego stepu były nie do pokonania. Musieliśmy dotrzeć do Kaukazu pieszo, idąc zawsze w ekstremalnych warunkach. Latem, często chodziliśmy po kolana w błocie, a zimą odnotowywaliśmy temperatury dużo poniżej zera. Ale w ciągu paru kolejnych dni roku 1941, Hitler był bliski wygrania wojny w Rosji. Przed bitwą o Moskwę, zwyciężył on Armię Czerwoną i wziął duże liczby jeńców. Dywizja pancerna generała Guderiana, która w pojedynkę okrążyła ponad milion żołnierzy bolszewickich niedaleko Kijowa, dotarła do moskiewskich linii tramwajowych. Wtedy, temperatura osiągnęła niebywały pułap dochodząc do czterdziestu, czterdziestu dwóch, a nawet pięćdziesięciu stopni poniżej zera! Oznaczało to, że w mgnieniu oka zamarzali nie tylko ludzie, ale także sprzęt. Żadne czołgi nie mogły się poruszać. Dotychczasowe błoto zamarzło w twardą bryłę lodu, wysoka na pól metra, pokrywając gąsienice czołgów. W ciągu dwudziestu czterech godzin wszystkie nasze możliwości zostały wyczerpane. To właśnie wtedy, olbrzymie ilości żołnierzy syberyjskich ściągniętych z rosyjskiego Dalekiego Wschodu, zostały rzucone przeciwko Niemcom. Te kilka, brzemiennych w skutkach, dni lodu, które zaważyły na zwycięstwie lub porażce, Hitler zawdzięczał włoskiej kampanii w Grecji, jesienią 1940 roku.
Mussolini był zazdrosny o sukcesy Hitlera. Była to głęboka i cicha zazdrość. Byłem przyjacielem Mussoliniego, znałem go więc dobrze. Był wspaniałym człowiekiem, ale Europa nie zaprzątała sobie nim głowy. Nie lubił być obserwatorem, spoglądającym na zwycięstwa Hitlera. Czul się zobowiązany zrobić coś sam i to szybko. Pod wpływem impulsu rozpoczął bezsensowną ofensywę przeciwko Grecji. Jego wojska zostały błyskawicznie pokonane. Ale to dało wymówkę Brytyjczykom, by wkroczyć do Grecji, która do tego momentu nie była uwikłana w wojnę. Z Grecji, Anglicy byli w stanie bombardować rumuńskie szyby naftowe stanowiące ważny czynnik w niemieckiej machinie wojennej. Grecja mogła być także użyta do odcięcia niemieckich żołnierzy będących na drodze do Rosji. Hitler był zmuszony zniszczyć to zagrożenie zanim mogło wyrządzić mu krzywdę. Musiał strącić pięć tygodni na Bałkanach. Jego zwycięstwa były wielkim osiągnięciem logistycznym, ale opóźniły początek kampanii rosyjskiej o pięć krytycznych tygodni.

Gdyby Hitler był w stanie rozpocząć kampanię na czas, jak została zaplanowana, wkroczyłby do Moskwy pięć tygodni wcześniej, w słońcu wczesnej jesieni, gdy ziemia była jeszcze sucha. Wojna byłaby zakończona, a Związek Sowiecki byłby przeszłością. Połączenie nagłego mrozu i przybycia wojsk syberyjskich zasiało panikę wśród niektórych starych, armijnych generałów. Chcieli się wycofać o dwieście kilometrów od Moskwy. Trudno sobie wyobrazić bardziej bezmyślną strategię! Mróz wywarł równy wpływ na całą Rosję, od wschodu po zachód, a wycofanie się o dwieście mil w otwarte stepy pogorszyłoby tylko sprawę. Dowodziłem wtedy swoimi żołnierzami na Ukrainie, a temperatura wynosiła czterdzieści dwa stopnie Celsjusza poniżej zera. Taki odwrót oznaczał pozostawienie ciężkiej artylerii, włączając w to czołgi lekkie oraz czołgi typu Panzer IM IV, które utknęły w lodzie. Oznaczał on również odsłonięcie pół miliona ludzi dla radzieckich snajperów. W rzeczywistości, oznaczał on skazanie tych żołnierzy na pewna śmierć. Można tylko przypomnieć odwrót Napoleona w październiku: Dotarł on do rzeki Berezyny w listopadzie, a do 6 grudnia wszyscy żołnierze francuscy opuścili Rosję. Było zimno, ale nie była to kampania zimowa.

Czy możecie sobie Państwo wyobrazić, że w 1941 roku, pól miliona Niemców wałczyło z hulającymi burzami śnieżnymi, odcięci od wszelkich zapasów i atakowani ze wszystkich stron przez dziesiątki tysięcy Kozaków? Zmierzyłem się z atakującymi Kozakami i tylko najcięższą i największa nawała ogniowa potrafi ich zatrzymać. Aby przeciwstawić się temu szaleńczemu odwrotowi, Hitler był zmuszony zwolnić ponad trzydziestu generałów w ciągu kilku dni. Wtedy to, przywołał Waffen SS by to ono wypełniło tę lukę i zwiększyło morale. SS natychmiast utrzymało front pod Moskwą. Waffen SS nigdy się nie wycofało. Jego członkowie prędzej by zginęli niż się wycofali. Nie można zapomnieć o statystykach. Podczas zimy 1941 roku Waffen SS straciło czterdzieści trzy tysiące ludzi na Froncie Moskiewskim. Pułk Der Führer walczył praktycznie do ostatniego człowieka. Tylko trzydziestu pięciu ludzi przetrwało z całego pułku. Żołnierze Der Führer bronili swoich pozycji tak dzielnie, że żaden bolszewicki piechur nie przedostał się przez ich umocnienia. Starali się obejść SS-manów brnąc w śniegu. Tak, przez dywizje SS Totenkopf, został schwytany słynny generał Własow. Bez ich heroizmu, Niemcy zostałyby zgładzone do grudnia 1941 roku.

Hitler nigdy tego nie zapomniał: sprawdził siłę woli jaką Waffen SS wykazało na Froncie Moskiewskim. Pokazali charakter i jaja. A to, Hitler podziwiał najbardziej: jaja. Uważał, że niewystarczającym jest mieć inteligencję lub mądre pomysły. Tacy ludzie mogą się często rozkleić, tak jak podczas następnej zimy i bitwy pod Stalingradem prowadzonej przez generała Paulusa. Hitler wiedział, że tylko niezachwiana energia i jaja, odmową poddania i wolą przetrzymania wszystkiego wbrew wszystkiemu, wygrają wojnę. Zamiecie rosyjskich stepów pokazały jak najlepsza armia na świecie, armia niemiecka, z tysiącami znakomicie przeszkolonych oficerów i milionami zdyscyplinowanych żołnierzy, nie wystarczyła. Hitler zdał sobie sprawę, że zostaną pokonani i że potrzeba czegoś innego by obejść przeszkody, a tym czymś była niezachwiana wiara w ideały. Waffen SS posiadało te ideały i od tej pory, Hitler używał ich w pełnym wymiarze.

Ze wszystkich zakątków Europy ochotnicy spieszyli by pomóc swym niemieckim braciom. To wtedy narodziło się trzecie, wielkie Waffen SS. Najpierw było niemieckie, potem germańskie, a teraz europejskie Waffen SS. Sto dwadzieścia pięć tysięcy ludzi zgłosiło się by ocalić zachodnią kulturę i cywilizację. Ochotnicy zgłaszali się, chociaż wiedzieli, że SS płaciło najwyższą cenę - cenę śmierci. Ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy z jednego miliona miało zginąć w akcji. Dla nich, Waffen SS stanowiło, pomimo wszystkich zabitych, o początku Europy. Napoleon powiedział na Świętej Helenie: Nie będzie Europy, dopóki nie powstanie przywódca. Młodzi europejscy ochotnicy zaobserwowali dwie rzeczy: pierwszą, że Hitler był jedynym przywódca zdolnym wybudować Europę i drugą, że Hitler i tylko Hitler mógł pokonać światowe zagrożenie komunizmu. Dla europejskiego SS, Europa dziecinnej zazdrości, szowinizmu, dysput o „granicę" rywalizacji ekonomicznej nie była interesującą. Była zbyt małostkowa i poniżająca; taka Europa nie liczyła się wcale. Jednocześnie, europejskie SS, w swoim podziwie dla Hitlera i narodu niemieckiego, nie chciało uzyskać obywatelstwa niemieckiego. Byli oni ludźmi własnych krajów, tak jak Europa była zbiorem różnych ludzi z Europy. Tak więc europejska jedność miała być osiągnięta przez harmonię, a nie dominację jednego nad resztą. Długo dyskutowałem o tych sprawach zarówno z Hitlerem jak i Himmlerem. Hitler jak wszyscy ludzie geniuszu przerósł narodowy wymiar. Napoleon najpierw był Korsykaninem, później był Francuzem, Europejczykiem, a później pojedynczym, uniwersalnym człowiekiem. Podobnie Hitler był Austriakiem, później Niemcem, później wspanialszym Niemcem, następnie Germanem, aż zauważył i pojął wielkość zbudowania Europy.

Po pokonaniu komunizmu, Waffen SS zyskało poważne zadanie zebrania wszystkich sił do zbudowania zjednoczonej Europy i nie było mówione, że nie niemiecka Europa powinna być zdominowana przez Niemców. Przed wstąpieniem do Waffen SS znaliśmy trudne konflikty. Wyruszyliśmy na Front Wschodni najpierw jako jednostki uzupełniające armii niemieckiej, lecz w trakcie bitwy o Stalingrad spostrzegliśmy, że Europa jest poważnie zagrożona. Nieodzowny był wielki, wspólny wysiłek. Pewnej nocy przeprowadziłem ośmiogodzinną debatę z Hitlerem i Himmlerem na temat statusu nie niemieckich Europejczyków wewnątrz nowej Europy. Wtedy, oczekiwaliśmy, że będziemy traktowani jak równi, walczący o wspólną sprawę. Hitler zrozumiał to doskonale i od tego momentu mieliśmy własną flagę, własnych oficerów, język i religię. Mieliśmy całkowicie równorzędny status. Jako jeden z pierwszych posiadałem katolickich kapelanów w szeregach Waffen SS. Później kapelani innych wyznań byli osiągalni wszystkim, którzy ich potrzebowali. Muzułmańska dywizja SS posiadała własnego mułłę, a francuska miała nawet biskupa! Byliśmy usatysfakcjonowani, że z Hitlerem Europejczycy będą zjednoczeni jak równi z równymi. Czuliśmy, że w tej krytycznej godzinie najlepszym sposobem na zasłużenie sobie na równe miejsce, było broniąc Europy tak samo ciężko jak nasi niemieccy towarzysze. To co liczyło się ponad wszystko w oczach Hitlera, to odwaga. Stworzył on nowe rycerstwo. Ci, którzy zasłużyli na order Ritterkreuz, to znaczy Krzyż Rycerski, byli istotnie nowymi rycerzami. Zdobyli to szlachectwo odwagi. Każda z naszych jednostek wracająca po wojnie do domu, stawałaby się siłą, która broniłaby praw ludzi w poszczególnych krajach. Całe SS rozumiało, że jedność europejska oznaczała jedność całej Europy, nawet Rosji.

Wielu Niemców nie wiedziało za wiele o Rosjanach. Część z nich uważała, że wszyscy Rosjanie to komuniści, gdy w istocie, rosyjska pozycja w hierarchii komunistycznej nie miała większego znaczenia. Wierzyli również, że Rosjanie byli całkowicie różni od Europejczyków. A jednak mają takie same struktury rodzinne, starą cywilizację, głęboką religijną wiarę i tradycje, które nie są odmienne od tradycji reszty krajów europejskich.

Europejskie SS postrzegało Europę w formie trzech wielkich elementów, Europę Centralną jako władzę, Europę Zachodnią jako serce kultury i Europę Wschodnią jako potencjał. Wizja takiej Europy była żywa i prawdziwa. Sześćset milionów mieszkańców żyłoby od Morza Północnego do Władywostoku. To w tej odległości ośmiu tysięcy mil Europa mogła osiągnąć swoje przeznaczenie. Przestrzeń by młodzi ludzie rozpoczęli nowe życie. Taka Europa byłaby pępkiem świata. Zadziwiający koktajl rasowy. Starożytna cywilizacja, duchowa siła i najbardziej technologicznie i naukowo zaawansowany kompleks. SS przygotowano do wspaniałego losu Europy.

Porównajcie Państwo te cele, z ideałami Aliantów. Te ideały Roosevelta i Churchilla zaprzedały Europę w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Tchórzliwie skapitulowali przed Sowietami. Oddali połowę kontynentu europejskiego w komunistyczną niewolę. Pozwolili, by reszta Europy podupadła moralnie, bez żadnych ideałów by ją utrzymać. SS wiedziało czego chce: Europa ideałów była zbawieniem dla wszystkich. Wiara w wyższe ideały zainspirowała czterysta tysięcy niemieckich SS-manów, trzysta tysięcy Volksdeutschów lub germańskich SS i trzysta tysięcy innych europejskich SS. Wszyscy ochotnicy, milion budowniczych Europy.

Szeregi SS rosły proporcjonalnie do rozwoju wojny w Rosji. Im bliżej Niemcy były przegranej, tym więcej ochotników pojawiało się na froncie. Było to coś fenomenalnego; osiem dni przed ostateczną porażką widziałem setki młodych chłopców dołączających do już walczących na froncie. Aż do końca, wiedzieli, że muszą dokonać niemożliwego by powstrzymać wroga.

Od stu osiemdziesięciu silnych ludzi wchodzących w skład Leibstandarte w 1933 roku, przez powstanie pułków SS przed rokiem 1939, przez trzy pułki w Polsce, przez trzy dywizje we Francji, przez sześć dywizji na początku wojny z Rosją, przez trzydzieści osiem dywizji w 1944 roku, aż do pięćdziesięciu dywizji Waffen SS w 1945 roku. Im więcej SS-manów ginęło, tym więcej spieszyło by ich zastąpić. Mieli wiarę i stali murem do samego końca. Dokładnie na odwrót stało się w styczniu 1943 roku pod Stalingradem. Tamta porażka była przyczyną niezdecydowania i braku odwagi jednego człowieka. Nie był on zdolny do zmierzenia się z niebezpieczeństwem i determinacją, do powiedzenia jasno: Nie poddam się, nie spocznę póki nie wygram. Nie posiadał on jaj zarówno w sensie moralnym jak i fizycznym i przegrał. Rok później dywizje SS Viking i Wallonía zostały okrążone w ten sam sposób pod Czerkasami. Z wizją niedawnej porażki pod Stalingradem w swoich umysłach, nasi żołnierze podlegali demoralizacji. Na domiar złego, leżałem przykuty do łóżka z raną boku i trzydziestodziewięciostopniową temperaturą. Jako głównodowodzący generał sił SS Wallonia wiedziałem, że to wszystko nie prowadziło do wysokiego morale. Wstałem i przez siedemnaście dni prowadziłem atak za atakiem by przełamać blokadę. Walcząc kilkanaście razy wręcz zostałem ranny czterokrotnie, ale nigdy nie zszedłem z pierwszej linii. Wszyscy moi ludzie zrobili co tylko mogli. Okrążenie zostało przerwane przez niezachwianą odwagę i ducha walki SS.

Po Stalingradzie, gdy wielu myślało, że wszystko jest stracone, gdy wojska sowieckie rozlały się po Ukrainie, Waffen SS zatrzymało Sowietów nie zdających sobie sprawy co się dzieje. Przejęli Charków i odnieśli ogromne zwycięstwo nad Armią Czerwoną. Takie akcje były regułą; SS będzie stale zmieniać porażki w zwycięstwa. Ta sama straszna energia została zaprezentowana w Normandii. Generał Patton nazwał ich dumnymi dywizjami SS. W Normandii SS stanowiło kościec oporu. Eisenhower stwierdził: SS walczyło jak zawsze do ostatniego człowieka.

Gdyby Waffen SS nie istniało, Europa zostałaby całkowicie zalana przez bolszewików do roku 1944. Dotarliby do Paryża na długo przed Amerykanami. Heroizm Waffen SS powstrzymał sowieckiego kolosa pod Moskwą, Charkowem, Czerkasami i Tarnopolem. Stracili oni ponad dwanaście miesięcy. Bez SS, Rosjanie osiągnęliby Normandię przed Eisenhowerem. Ludzie wyrazili swoje głębokie podziękowania tym młodym ludziom, którzy poświęcili swe życie. Tak bezinteresownego idealizmu i bohaterstwa nie odnotowano od czasów średniowiecznych wielkich zakonów religijnych. W tym wieku materializmu, SS świeciło przykładem uduchowienia. Nie mam żadnych wątpliwości, że poświęcenie i niewiarygodne wyczyny Waffen SS doczekają się swojego własnego epickiego poety pokroju Schillera. To, co różni Waffen SS to wielkość w chwilach słabości. Kurtyna ciszy opadła na Waffen SS zaraz po wojnie, lecz teraz coraz więcej młodych ludzi wie o jego istnieniu i jego dokonaniach. Sława rośnie i młodzi chcą wiedzieć więcej. Za sto lat prawie wszystko będzie zapomniane, ale ogrom i bohaterstwo Waffen SS zostaną zapamiętane.

To nagroda za ich heroizm.

 
                                               

         Copyright:
 
   Blood & Honour